poniedziałek, 4 kwietnia 2016

♡ Rozdział VII - Nocowanko ♡

Usłyszałam dzwonek na lekcję. Weszliśmy do sali, w której był już Gregorio.
- No więc chcecie poznać zwycięzców?
- No jacha. - odpowiedziałam, a reszta przytaknęła.
- Zacznę od osób najsłabszych, chociaż przyznam, że poziom był całkiem wysoki.
- Się wie! - wtrąciłam. Nauczyciel spojrzał tylko na mnie ze złością i zlekceważył moją jakże interesującą wypowiedź.
- A więc miejsce siódme to... Marco i Lara. - kontynuował. - Miejsce szóste zajmują Brodwey i Matylda. Miejsce piąte to Maxi i Ludmiła. - robiło mi się gorąco. - Miejsce czwarte otrzymują Andreas i Camila. - Fede chwycił mnie za rękę. - Miejsce trzecie... Diego i Fausta. - Zacisnęłam zęby. Ścisnęłam Fede za rękę jeszcze mocnej. - Miejsce drugie to Leon i Naty. - o jejuuuu! To znaczy, że wygraliśmy! - Zwyciężyli Federico i Roxy! Gratulacje! - rozległy się brawa. - przytuliliśmy się. - Bardzo ładny taniec! A kto was tego nauczył? Jasne, że ja! Jestem z was dumny. Możecie iść. - wszyscy wyszli z sali i skierowali się do szatni.

***

Ciemno za oknem. Zgasiłam lampki, które raziły mnie w oczy. Mój telefon zaczął delikatnie wibrować. Spojrzałam na łóżko Fausty stojące obok mojego. Śpi. Wzięłam komórkę do ręki. Odblokowałam wstukując cztery magiczne cyferki. Wiadomość od Fede. Otworzyłam.

23.36
Federico: Hej ^^ mam nadzieję, że Cię nie obudziłem. Chciałem ci podziękować za dzisiaj. Nadal nie mogę w to uwierzyć <333

Miło. Uśmiechnęłam się do ekranu. Odpisałam.

23.38
Ja: Hej kawalerze :) spokojnie, o tej porze jeszcze nie śpię. Jak to nie możesz w to uwierzyć? Przecież daliśmy z siebie wszystko. To właśnie jest klucz do wygranej. Robiliśmy to co kochamy. Ja Tobie też dziękuję <333

Za chwilę znów poczułam rytm wibracji. Pisaliśmy jeszcze trochę i poszłam spać.
- Wstawaj! - usłyszałam głos mojej siostry. - Już późno! - wstałam z łóżka i udałam się do łazienki wykonać poranne czynności. W przeciągu pół godziny byłam już umyta, ubrana i umalowana. Kończyłam pakowanie stroju na zajęcia taneczne.
- Ej, mogę pożyczyć od ciebie t-shirt z mopsem? - zapytała Fausta.
- Jasne. Jest w szafie na górnej półce.
- Dziękuję. - posłała mi uśmiech, a ja to odwzajemniłam. Na śniadanie zjadłam tosta z nutellą. Byłam gotowa. Stałam w korytarzu z wielkim lustrem i czekałam na siostrę żeby w końcu wyjść z domu.
- Ruszaj się! Zaraz się spóźnimy! - krzyknęłam w stronę kuchni gdzie blondi kończyła konsumować posiłek.
- Zaraz. - odpowiedziała z pełną buzią. No to jeszcze szybkie selfie. Wyciągnęłam telefon i skierowałam go w stronę lustra.
- Ej, ja też chcę!
- No to cho! - robiłyśmy głupie miny. - No dobra. Koniec tego. Wychodzimy. - postanowiłam.
- Ok. - po paru minutach dotarłyśmy pod studio pod którym czekała Cami.
- Siemka.
- Hej. - przytuliłyśmy się. Ruda otworzyła fioletowe drzwi. Weszłyśmy przy wejściu do sztni stał ten cudowny kolega Federico. Ma takie piękne oczy... Rozpływam się w tej głębokiej zieleni...
- No chodź! Co tak stoisz? - zawołała Fausta.
- Już idę... - odparłam zamyślona. Od kąd pojawił się w szkole nie mogę przestać o nim myśleć. To dziwne. Muszę go poznać. Po lekcjach stałyśmy jeszcze chwilę pod szkołą.
- Hej! - odwróciłam się i zobaczyłam znajomego bruneta o słodkich oczach. - Mam dziś wolną chatę. Wpadasz na noc? Możesz wziąć swoje koleżanki to lepiej je poznam.
- Muszę przyznać, że to kusząca propozycja. - odpowiedziałam.
- To jak? Widzimy się o 17:00?
- Ok.
- Nie zapomnij piżamy.
- Dobra. Do zobaczenia.
- Papatki. - odszedł. Podeszłam do Fausty i Cami.
- Fede zaprosił nas dzisiaj do siebie na noc żeby się lepiej poznać.
- O której?
- O 17:00 mamy być u niego.
- Ok. Przyjdę do was wcześniej i pójdziemy tam razem. - oznajmiła ruda.
- No jacha. - nasza punktualność się ujawniła. Równo o 17:00 byłyśmy pod cudowną willą pana Castillo. Drzwi się otworzyły. Wyłonił się zza nich Federico.
- Hej laski. Wchodźcie. - chwilę później byłyśmy już na łóżku bruneta. - Co tam? - zapytał.
- Wszystko ok. A u ciebie?
- Też.
- Co za zbieg okoliczności. - zaczęłyśmy się śmiać.
- Gdzie jest toaleta? - zapytała Camila.
- Już Ci pokazuję. - odpowiedział udając się do drzwi.
- Też chętnie zobaczę. - Fausta również wstała z miejsca.
- Nie chcę zostać sama więc idę z wami. - stwierdziłam.
- A co to? Jakaś wycieczka? - znowu zaczęliśmy się chichotać. - odprowadziliśmy Cami do toalety. Wracając mijaliśmy komodę ze zdjęciem małej dziewczynki, którą chciałabym poznać.
- Kto to? - zapytałam bruneta idącego przede mną.
- Moja siostra Violetta. Ona i nasza kuzynka Francesca zostały uprowadzone przez szwedzkich porywaczy. Ślad po nich zaginął. Mieliśmy bardzo dobry kontakt. - łzy same płynęły mu do oczu. Przytuliłam go.
- Przepraszam. Nie chciałam.
- Nic się nie stało. - otarł kropelki słonej cieczy płynącej mu po policzkach. Cami wyszła z toalety.
- O! Czekaliście. - powiedziała. - Miło z waszej strony.
- No pewnie, że czekaliśmy. - odpowiedział radośnie brunet. - Na ciebie? Zawsze.
- Koniec tego słodzenia. Idziemy. - po kilku godzinach usłyszeliśmy głos wołający na kolacje.
- Mówiłeś, że jesteś sam.
- Zapomniałem o Oldze.
- Kto to?
- Gosposia, przyjaciółka rodziny i jednocześnie żona pomocnika dla domu.
- Może najpierw się przebierzemy w piżamy?
- Ok. - przytaknełyśmy. Przebrałam się i zmyłam makijaż. Czekając jak dziewczyny wyjdą z toalet rozmawiałam z Fede. Komplementował moje przyjaciółki. Zrobiło mi się miło. Mimo, że rozmawialiśmy ciągle o różnych sprawach co chwila myślałam o Leonie. To jest naprawdę dziwne. Zeszliśmy na dół. Weszliśmy do kuchni.
- Witajcie dziewczęta. - powiedziała promieniująca radością, statsza kobieta przy tuszy.
- Hej, Olgita! - przywitałam się.
- Ojej skarbie, to ty. Nie poznałam cię bez makijażu. Dzisiaj na kolację będą tosty. Lubicie? - zwróciła się do nas.
- Tak! - przytaknełyśmy od razu. Kiedy jedliśmy brunetka dokładnie mi się przyglądała. Nieswojo się czułam...
- Dlaczego tak na mnie patrzysz?
- Kogoś mi przypominasz... nie ważne. Przepraszam jak ci to przeszkadzało. Smakuje? - przytakneliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz